Potrzeba szybkiej zmiany

utworzone przez | sty 11, 2025 | życie z psem | 0 komentarzy

 

Czy kiedykolwiek wybraliście się do stomatologa? Pewnie tak i być może czekała na Was informacja, że do leczenia macie nie jednego, a więcej zębów. To oznacza, że nie skończyło się na jednej wizycie, a trzeba było je powtarzać regularnie aż do całkowitego sukcesu. A czy uczestniczyliście kiedyś w terapii, gdy w życiu zawirowało? Pewnie części z tych, którzy tu zajrzeli to dotyczy i przypomnicie sobie, że była to obustronna praca, specjalisty i Wasza, rozciągnięta w czasie, różnym dla każdego z nas.

Czy uczyliście się języków obcych? Czy mieliście kiedyś postanowienie by schudnąć lub po prostu zacząć zdrowo się odżywiać a w konsekwencji tego schudnąć? Czy w obu tych przypadkach algorytm natychmiast przyatakował Was w internecie ogłoszeniami o kursach online, webinarach, terapiach, przepisach, ćwiczeniach w których kusiły Was hasła „Rewolucyjna metoda- schudnij 15 kg w 50 dni!” „Od zera do bohatera w 10 dni!” czy „100% skuteczna nauka niemieckiego we własnym domu!” czy „Jedno ćwiczenie, 10 kg mniej!”. Gdy trafiacie na takie hasła reklamowe to raczej zapala Wam się czerwona lampka i myślicie: „bujda!”. Wiecie przecież, że od jednego ćwiczenia i jedzenia samego korzenia pietruszki zmiksowanego z ziołem prowansalskim to się nie schudnie tak spektakularnie, a można tylko zrobić sobie krzywdę. Wiecie też, że to bujda, bo nie można nauczyć się języka tylko siedząc w fotelu i mając na sobie okulary SITA albo że w 28 dni nie nauczymy się angielskiego na tyle, by swobodnie prowadzić z kimś dialog.
Wszyscy chcieliby szybkich efektów w pracy z psami, jeśli mają już dość szczekania, unikania psów, lękliwości psa czy czegokolwiek innego. Dlatego też i tu przychodzą z pomocą ogłoszenia o rewolucyjnych metodach, autorskich sposobach, 100% przywołaniu, 100% odwołaniu, zniknięciu agresji w kilka dni.
Ale coś takiego na 100% się nie wydarzy. Coś co psa uwiera nie zniknie po jednym spotkaniu czy grupowym spacerze.

Podobnie jak u ludzi, jest zbyt wiele czynników składających się na stan w którym zaczynamy pracę z psem (lub ze sobą) i zbyt wiele czynników, które należy obejrzeć, być może zmienić, zaserwować nowe doświadczenia, zgeneralizować nowo nabyte umiejętności by dało się to zrobić na 100% w kilka dni. Wiemy jak to działa u ludzi, ale wierzymy, że jest inaczej u psów i że ktoś ma ten jeden najlepszy sposób by raz na zawsze pozbyć się problemu z psem.

Rozumiem, że nikt reklamując swoje usługi nie chce napisać „70% przywołanie w tydzień” lub dopisać gwiazdkę przy sformułowaniu „100%*” a przy gwiazdce wymienić wszystko co sprawia, że to niemożliwe. Rozumiem, że każdy chce się jakoś zareklamować i przebić przez 300 innych ogłoszeń. Myślę jednak, że jako opiekun psa warto po prostu wziąć głęboki oddech i co najwyżej zainspirować się częścią treści, potraktować je jako pomysł na wzbogacenie swojej codzienności z psem niż oczekiwać, że coś będzie szybko i na 100%.
Jesteśmy istotami żywymi i wystarczy spojrzeć na siebie w lustro – co udało Ci się zmienić szybko i na zawsze? Nie oczekujmy tego więc od psów.

Chcielibyśmy też zmienić psy na zawsze. Skoro poświęcamy środki finansowe (nierzadko dużo) i czas to fajnie byłoby pewnego dnia odebrać dyplom i usłyszeć „to wszystko, już nigdy Twój pies nie wpadnie w panikę” albo „gratulacje, już nigdy pies nie zareaguje agresywnie na drugiego psa”. Ale trudności z psem to nie usterki w pralce, które często da się usunąć jedną wizytą fachowca. Czy jeśli już wydam mnóstwo pieniędzy na wyleczenie wszystkich zębów to znaczy, że już nigdy nie będę musiała położyć się na tym fotelu? Nie. Czy jeśli poświęcę pół roku na terapię to już nigdy nie spotka mnie nic podobnego? Nie.
Dlatego nie ma co martwić się tym, że pies w wyniku jakiejś większej zmiany, choroby, zdarzenia ma „zjazd” i czuje się gorzej np. znów bardziej się boi. Pucia też boi się bardziej i „dziczeje” gdy przez dłuższy czas nie bywamy w nieco bardziej zaludnionych miejscach. To nie oznacza, że wróciła do punktu wyjścia, do traumy z Radys. To oznacza, że chwilowo potrzebuje znów naszych działań i większej dbałości o to, by znów doświadczać różnorodnych sytuacji.
Dlatego zachęcam do refleksji i spokoju, zaufania komuś, kto w Was je wzbudza i cierpliwości. Chodzi o to, by nauczyć się z jakim psem żyjemy, być w stanie rozpoznać jego trudności, potrzeby, odpowiedzieć na nie i po prostu z nim żyć, tak jak żyjemy z drugim człowiekiem, tak samo nieidealnym jak my.